A do ostatniej walki
A do ostatniej walki z Syskinem wyszedł właśnie Egon Frankę. Egon zaczął w mistrzowskim stylu. Prowadził 4:2, gdy do końca -walki zostało 25 sekund! Tak blisko olimpijskiego złota nie byliśmy nigdy. Egon nie mógł już tego przegrać. 25 sekund.... A jednak przegrał. Dwie błyskawiczne akcje Syskina i dwa trafienia. A piąte było już formalnością... Przegraliśmy. Jak będzie dzisiaj? Jedno jest pewne. Zawodnicy radzieccy bić się będą tak samo jak tamci osiem lat temu. Więc jeszcze raz główna plansza Bayernhalle, sceneria jak sprzed 3 dni. Sobota, 2 września. Witek wie, że musi zdobyć się na ostatni wysiłek, na te 4 ostatnie walki. Liczy także na młodszych kolegów, że wezmą ciężar pojedynków na swoje barki. Ale oni chyba nie wierzą, że można ten mecz wygrać. Zaczyna się źle. Przegrywają Dąbrowski, Koziejowski, Kaczmarek i jest 0:3. Witek wychodzi do walki z Koteszowem, ze świadomością, że od tego pojedynku wszystko zależy. Przegra, to popłyną gładko, wygra, jest cień nadziei. Więc znów przywołuje na pomoc wszystko co potrafi, cały swój spryt, ruchliwość, refleks. Florecista ZSRR prowadzi już 3:1, wszystko wisi na włosku, ale cztery kolejne trafienia zadaje Polak. Trochę odpoczynku, potem przy stanie 2:4 dla ZSRR znów na planszę, do walki z wicemistrzem świata z Ankary, Romanowem. Początek jest dobry. 4:0. Ale sił coraz mniej. Zawodnik radziecki trafia 3 razy. Polak wygrywa 5:3. Podrywa to Kaczmarka i Koziejowskiego. Nie wszystko stracone. Dwa dalsze punkty dla Polski i gdy Witek zaczyna trzeci pojedynek, z Denisowem, Polska prowadzi już 5:4. Ciężki bój, ale przy 4:4 ostatnie trafienie należy do Woydy. Jest 6:4. .
 
Lustra | domeny | Agencja reklamowa