|
Szczepański, Krzesiński, Supron pozbawieni zostali szansy walki o medale. Po czterech rundach, mając tylko półtora minusowego punktu, spotkałem się z Wehlingiem (NRD), z którym wygrywałem już pięć razy. Byłem pewny zwycięstwa, ale jakby mnie sparaliżowało; zostałem za pasywną walkę zdyskwalifikowany i medal zaczął wymykać się z rąk. Miałem jeszcze szanse w walce z Japończykiem Fujimoto. Zdopingował mnie Kwieciński, który już w wieczór, kiedy ja uległem Wehlingowi, zdobył brązowy medal. Można sobie wyobrazić, jak „naładowany" stanąłem następnego dnia do walki z Japończykiem. Od pierwszych sekund atakowałem. Przez dwie rundy miałem punktową przewagę, ale w trzeciej Fujimoto zdołał ją zniwelować. Minutę przed końcem dobyłem resztek sił, aby zwyciężyć, w co nikt już nie wierzył, ani trenerzy, ani działacze, ani grupa polskich kibiców. Wysiłek opłacił się - wywalczyłem brązowy medal
chwytem rozpaczy. Do dziś nie mogę pojąć, skąd ja ten chwyt wytrzasnąłem, nigdy go przecież nie stosowałem."
Rok po sukcesie monachijskim obaj Lipieniowie startują na mistrzostwach Europy. Kazik wrócił z nich ze srebrnym medalem, zaś Józkowi i tym razem nie udało się znaleźć w gronie medalistów. Zajął 6 miejsce.
|