|
Za wszelką cenę pragnie zmienić niekorzystny rezultat. Szarpie, napina grzbiet, byle tylko uwolnić się ze stalowego uścisku Polaka. Powrót do pozycji stojącej oznacza dla niego odzyskanie szans. Wie o tym Zajkowski i chociaż z każdą sekundą traci siły, ani na chwilę nie oddaje inicjatywy. Ten wyczerpujący pojedynek trwa pełne 6 minut. A kiedy przychodzi kres zmagań, obaj rywale są tak zmęczeni, że przy opuszczaniu maty muszą pomagać im trenerzy. Spełniają się marzenia. Zajkowski ma już zapewniony brązowy medal! Czy na tym poprzestanie?
„Apetyt rośnie w miarę jedzenia" - mówi stare przysło-, .• wie. I teraz wszyscy sympatycy chłopca zinad Wisły, życzą mu x aby zdobyty „brąz" zamienił na szlachetniejszy kruszec. Zwycięzca drugiej grupy eliminacyjnej Hoetger miał łatwiejszą drogę do półfinału. Nie musiał w repasażaeh toczyć tak morderczego boju jak Zajkowski. To już szósty pojedynek Polaka. Trzeba mieć niespożyte siły, by móc zwyciężyć raz jeszcze. Już w 3 minucie Zajkowski uzyskuje „waza - ari" i, choć zawodnik NRD uciekając się nawet do fauli atakuje z furią, utrzymuje przewagę. „Droga przez mękę" zbliża się do finału. Dziesięć minut odpoczynku i pora na ostatnią walkę. Walkę o wszystko. O złoty medal XX Igrzysk Olimpijskich. Znowu z Nomurą...
|